6 lutego 2012

Ostatnie tygodnie....

Usiadłam na chwilę...
Ostatnie dni , tygodnie nawet , jakieś takie ciągle zabiegane...
Choć zdawałoby się ,że nic nie robię...

Chciałam Wam przedstawić ''moich chłopaków''. Moich - w cudzusłowiu , ponieważ oni nie są moimi pod żadnym względem, ale ich lubię. Miałam okazję poznać się z  nimi osobiście i wiem, że oprócz bycia dobrymi muzykami (a Sebastian równiez aktorem), są tez dobrymi, miłymi osobami.

Zachęcam zatem do zapoznania się z twórczością The Pigott Brothers.
A tu video z koncertu piatkowego 20.01.2012 na którym oczywiście bylam, gdzie biedy Oliver kompletnie stracił głos, ale starał się jak mógł:
http://www.youtube.com/watch?v=av3RjMcSXNs&feature=related
a tu jedna z moich ulubionych:
http://www.youtube.com/watch?v=U2Ls60ySlhg&feature=related


Trochę pikczerów:

                                










         























Nie mogę też pominąć całkiem ciekawej grupy The Muel, gdzie główny wokalista Sam, okazuje sie być równie miłym i sympatycznym osobnikiem, jak bracia Pigott.
Basista Mat, choć ma dość przerażajacy wyraz twarzy jest czarujący....
Grupa bardzo mi się podobała, Wokalista świetny a najbardziej mnie , oprócz muzyki, urzekło chyba poczucie humoru Sam'a...
Polecam .
Więcej info: http://www.youtube.com/watch?v=sk1x61RzuAk
i tu jedna z piosenk którą miałam okzaję posłuchac na żywo: http://www.youtube.com/watch?v=NHCioC7V0cY




Muzyczny czas miałam, wśród ludzi interesujących i jakże odmiennych ode mła :)
Inny to świat od mojej codzienności... fascynujący trochę :)
Może powinnam bardziej się zagłębic w jego tajemnice ??



xx

Kurcze, kompletnie zapomniałam o jeszcze jednej osobie, którą miałam okazję poznać... przesymatyczny Andrew B. Malutki, chudziutki niepozorny geniusz! Wspaniała energia ! yey!
Go Andy! Rozmowa z nim była lekka i przyjemna...  imopnująca osobowość, rozbrajający uśmiech i niesamowity talent.... facet marzenie :)

Tu Andy i jego twórczość: http://www.youtube.com/watch?v=o9wsds8GkhQ&feature=related
i tu:  http://www.youtube.com/watch?v=ojew9Nqf2FY&feature=related


niestety nie mam zdjęć....buuuuu...
ale mam nadzieję, że się jeszcze uda mi na jego jakies granie wybrać i zrobić kilka fotek :)

3 lutego 2012

Prawo

Everyone has the right to believe anything they want. However illogical. And anyone else has the right to find it fucking ridiculous.

Każdy ma prawo wierzyć w to co chce. Jakkolwiek nielogiczne. I każdy inny ma prawo sądzić że jest to cholernie idiotyczne.

Ricky Gervais.


Popieram rencyma i nożyma ;)

30 stycznia 2012

Bo się ubrać trzeba było

Zagłębiam się w świat pod kołdrą... dosłownie...
bo jestem taaaaka chora, że jedyne co mnie interesuje na dzień dzisiejszy , to garść prochów i sen ...

a to wszystko po wizycie w Brighton i ''koncertowaniu'' na plaży przy temperaturze ok 2-3 st C, bez ciepłego odzienia...

Fajnie było....


Fantastyczny czas spędzony z przyjaciółmi na plaży...
Ubaw był przedni szczególnie jak Zaobrączkowany się dla żartu na różowo ubrał... bułahahaha..


A teraz spadam pod moją kołdrę zostawiając kilka zdjęć z plaży :)













xx

6 stycznia 2012

Kosmetyki

Dziś dzień tworzenia :)

Powstały kremy, balsamy, body scrub i inne....

Gdyby ktoś nie wiedział, z zamiłowania do kosmetyków prowadzę równiez bloga tutaj: http://naturalnepasje.blogspot.co.uk/
Zapraszam


Dzisiejsze wyroby:



Nie wszystkie jeszcze z etykietami, ale nie ma problemu- ja tam wiem co i do czego :)

Sugar scrub- do ''ścierania ciałka'' z olejem oliwkowym, migdałowym i kokosowym o zapachu grapefruita i vanilli...
W większym słoiczku- dla mojego prywatnego użytku o zapachu kokosowym....mmmmmm.....
skóra jest nawilżona i swieża po takim zabiegu...
jeśli się doda olejek z grapefruita i pomarańczy sugar scrub ma również własciwości antycellulitowe... polecam każdemu...





Cleanser i toner do cery wrażliwej, suchej...
Coś do mycia twarzy i coś, co używamy po myciu, by usunąć resztki cleansera i pozamykać pory, przygotować skórę na użycie np serum czy kremu.




W buteleczkach bez etykiety, te same produkty, ale w 50 ml - jako większe próbki

A tutaj 10 ml serum pod oczy - przeciwzmarszkowe, nawilżające  i rozswietlające:

 
A to 15 ml próbka żelu na twarz, który mozna traktować jako delikatny żel nawilżający
Żel Aloe vera i seaweed... super fajny, z dodatkiem olejku eterycznego pomarańczowego...mmmmm


Krem na noc, robiony na zamówienie- łagodzący podrażnienia, dla cery suchej, wrażliwej. z dodatkiem olejków z róży, rumianku i lawendy; o puszystej ale mocnej konsystencji, z masełkiem shea , olejkami jojoba i rosehip... głęboko nawilżający i kojący...
doskonały na noc , szczególnie w czasie chłodnych dni.. bardzo wydajny, bardziej ''ciężki'' w sensie wchłania się nieco wolniej, dlatego tez doskonały na noc a nie na dzień.
Również o działaniu przeciwzmarszczkowym







Krem na dzień, również dla cery wrażliwej i suchej, o delikatniejszej , bardziej puszystej konsystencji, również wspaniale nawilżający ale z użyciem ''lżejszych'' olejków bazowych, aby lepiej się wchłaniał i nie wydawał się tłustawy na twarzy , jednocześnie by pielęgnował , łagodził i chronił...
Delikatny i doskonały na dzień, z dodatkiem vit E i cynku, również przeciw zmarszczkowy.

Opakowanie- mój ulubiony rodzaj pojemniczka na krem: airless - czyli nie dotykamy paluszkami, nie roznosimy zarazków, jak i te co w powietrzu nie zatrzymują się na kremie...



Niestety to mój ostatni pojemniczek, dlatego krem na noc musiałam zapakować w zwykły słoiczek...
buuuu

(notka dla siebie: złożyć zamówienie na pojemniczki !)

Jeszcze tylko etykiety i bedzie super :)

Powstało dziś tez piankowe mydełko o zapachu lawendowo, cytrynowo - miętowym...
jest mięciutkie i puszyste... mmmm...
jedyna wada- szybciej się zużywa i jest bardziej delikatne, w dotyku...
ale i tak je lubię :) nie mogę się doczekać by je użyć .... yey!




A teraz kolej na sole do kąpieli o zapachu różanym , z płatkami róży...




Uwielbiam zapach róży...  ach i och....


A na koniec- balsamy do ust... ''czyste'' i kolorowe..
bezzapachowe i zapachowe- jeden rodzaj o zapachu wiśniowym, drugi kokosowym...
oraz z dodatkiem barwnika o kolorze truskawkowym, dla efektu ''błyszczyka''
drugi lekko różowy...
ach... zabawa trwa...
do wyboru do koloru- w słoiczkach 15 ml, w tubce 5 ml... proszę bardzo- ratunek dla ust, szczególnie w ten zimowy czas....





 a że nagminnie gubię balsamy zrobiłam od razu kilka sztuk... Podzielę się nimi z rodzinka :)
Nieletnia tez gubi je dość często... Każda ilość zatem przydatna...


Tak dzisiaj sobie tworzyłam to i owo...
Opracowałam nową recepturę na krem i jestem bardzo z siebie zadowolona :)

Jutro kremy dla cery z problemami , tłustej i mieszanej...
ale nie wiem czy znajdę czas, bo się umówiłam na lunch...
A moje obiadki ze znajomymi to zazwyczaj trwają kilka godzin :)
jak to mówią? co się odwlecze, to nie uciecze  (LOL)

A teraz ide pod prysznic by natrzeć się moim kokosowym sugar scrub :)
oh, yes!

Dobranoc....


29 grudnia 2011

i po..

Święta , święta i po świętach...

tyle szumu i hałasu.... o co?


Święta spędziliśmy nietradycyjnie, choćby ze względów na fakt, że jesteśmy niewierzący.
Nie było karpia ani śledzika, nie było kolęd ani wizyt w kościele, nie było sianka pod obrusem ani religijnej otoczki. Nie było też tradycyjnych potraw... nie było tez szału przedświątecznego i zakopania się w garach po uszy, nie było szaleństwa pucowania całego mieszkania do błysku i połysku, jakby pyłek kurzu miał sprawić,że święta nie przyjdą... nie było stresu, nerwów, negatywnej energii...
ale była tradycyjna choinka i prezenty :) były specjalnie dla nieletniej paszteciki i pierogi, w ilościach minimalnych- ulepiłam dokładnie 51 pierogów...

I choć nie wczuwaliśmy się w świątecznego ducha, który zapewne u wielu zagościł, to wieczór wigilijny jak i sam dzień świąteczny spędziliśmy bardzo miło i inaczej niż zwykle, troszkę bardziej- elegancko...
W wigilijne popołudnie/wieczór zasiedliśmy do ładnie nakrytego stołu, zapaliliśmy świece i zjedliśmy obiado-kolację w ubraniach ''świątecznych'', znaczy się : ja odziałam się w kieckę a mąż dresy zamienił na jeansy, a bluzę na koszulę, Nieletnia ubrała się w sukienkę, choć dla niej to nic nowego, bo jako jedyna w rodzinie ceni sobie dobry styl i elegancję na co dzień, uwielbia błyskotki, bransoletki i ładne ciuchy, gdzie ja i Zaobrączkowany ponad wszystko cenimy wygodę i kochamy nasze spodnie dresowe i zwykłe t-shirty.

Kolacja składała się: dla nas barszcz ukraiński a na drugie danie łosoś z sosem avocado (przepis wkrótce na blogu kulinarnym)
a ponieważ Nieletnia nie jada ani jednego ani drugiego, to dostała paszteciki z grzybami i kapustą (przepis na blogu  )
Potem otwieraliśmy prezenty i mieliśmy mnóstwo frajdy.
Nieletnia latała dziękując to nam, to mikołajowi i z niecierpliwością czekała na moja reakcję gdy otworze jej prezent.
Ja pochwaliłam gust dziecka i jej bardzo interesujący prezent jaki mi zafundowała ( piękna, ręcznie robiona biżuteria), z lekkim uśmiechem przyjęłam praktyczny prezent od Zaobrączkowanego ( capo i płyn do czyszczenia strun- do mojej gitary), jak i udałam całkowite zaskoczenie gdy odpakowałam własnoręcznie wybrany prezent od Mikołaja - książki o produkcji kosmetyków naturalnych,  aromaterapii i naturalnych perfumach ( bardzo mnie ta dziedzina interesuje , jako,że sama tworze swoje kosmetyki, poszerzanie wiedzy zatem wskazane :)
Zaobrączkowany pokiwał głową na nowa szklaneczkę do kolekcji, chrząkał z aprobata na buteleczkę whisky i pomlaskał na widok wielgaśnej czekolady :)
Nieletniej prezenty w ilościach dość ogromnych, opisywać można przez godzinę, ale między innymi były pierścionki , które otwierała prawie z piskiem, ubrania, bransoletka z zegarkiem, zestaw do robienia własnego mydła, torebeczki, słodycze, pudełeczka i całe mnóstwo innych drobiazgów.

Po szaleństwach z prezentami planowaliśmy rozłożyć sofę i wylegując się oglądać filmy..
niestety okazuje się ,ze na czas świąteczny sofa pozostaje tylko sofą, za łózko służyć nie może , gdyż poniewuż, nie mieści się w salonie, bo choinka zawadza, i choć choinka mała, to i tak miejsca brak...
Przez chwilę mi przemknęło po głowie, że to dobrze, ze nikogo ''na stanie'' nie mamy, bo nie byłoby jak położyć spać... choć próbowaliśmy manewrować i tak i siak, i wyniesiona została część mebelków z salonu do korytarza to i tak  o rozłożeniu sofy nie ma mowy....
Zatem usadowiliśmy się pod kocem, nasza trójca na sofie i sobie na siedząco oglądaliśmy filmy..

Doszłam do wniosku, ze przydałoby się nam większe mieszkanie, bo goście, choć mile widziani, miejsca u nas nie mają.Sofa 3 osobowa, reszta ludzi- stoi. Mam pufę.. a i owszem... i krzesła barowe.... ale żeby sobie na nich posiedzieć, to niewygodnie troszkę...
zatem lekko problematycznie się robi , gdy nas ktoś odwiedza, co zauważałam podczas ostatniej wizyty znajomych, gdy w ilości sztuk 3 się pojawili.... i tak część na sofie, część przy stole barowym... no i kicha lekko...
Mie mam warunków na podejmowanie gości, a tu mi się zapowiadają znajomi wpaść pod koniec stycznia i się zastanawiam gdzie ja to towarzystwo pomieszczę??? jedną osobę uszczknę, ale więcej???hm....
będzie wyzwanie... no i z noclegiem tez trochę dla 3 osób problem...
Nie chcę by nieletnia z nami spala, po pierwsze żadno z nas się nie wysypia, po drugie, jest na spanie z nami za duża, po trzecie pojawia się potem problem,ze nie chce spac u siebie.. i mamy takie postanowienie, że absolutnie z nami więcej nie śpi, nawet jakbysmy mieli gości kłaść na podłodze.

Stwierdzam , że goście u nas muszą się pojawiać poza czasem świątecznym- chyba,że odwiedzać nas będzie tylko jedna osoba, gotowa spać na nierozłożonej sofie. Poza czasem świątecznym - maksymalnie 2 osoby- pod warunkiem,że gotowi spać razem na salonowej sofie.
ale nie o tym...

wróćmy do tematu..

Po kombinacjach jak tu sofę rozłożyć i nieudanych próbach, zasiedlimy na niej pod kocem i wszelkie filmy jakie były pod ręką oglądaliśmy.. wszystkie o naturze romantycznej, co doprowadzało mojego Zaobrączkowanego do chwil lekkiego chrapotu, westchnień, sapania a nawet żałosnego jęku czasami...
Nieletnia bardzo podekscytowana była i jak najbardziej radośnie oglądała kolejny szajs typu: dziecko prosi Mikołaja by mamusię nową na święta dostać, bo prawdziwa mamusia umarła...

I tak do godziny 2 nad ranem delektowaliśmy się swoim towarzystwem, oglądając, śmiejąc się i przytulając.Nieletnia niechętnie poszła spać, a my dość chętnie zwinęliśmy się do pokoju...

Powstaliśmy następnego dnia dopiero po południu, ok 13stej i tu znowu pojawiła się myśl, że dobrze, ze nie robiliśmy żadnych planów na święta , nie odwiedzaliśmy ani nie zapraszaliśmy nikogo, bo mogliśmy spokojnie spać i nic nie robić.
Dzień , a właściwie popołudnie spędziliśmy wyjadając co w lodówce pozostało, bo gotować się nie chciało, i oglądając filmy... tym razem zaliczyliśmy 'kung fu panda 2'' i ''Smerfy''... oraz kilka z serii: mamusia umarła, Mikołaju help....
Sesja filmowa trwała podobnie jak zeszłego wieczora/nocy do 2 rano...
i kolejny raz poszliśmy spać dość późno i .......dość późno obudziliśmy się....

Taki ciąg słodkiego lenistwa trwa nadal... siedzimy, oglądamy, Nieletnia w między czasie gdzieś z koleżanką pod blokiem lata. Wpada tylko by coś zjeść i już jej nie ma... wraca jak się ściemnia i zasiadamy przed telewizorem i do późnej nocy oglądamy co popadnie , a potem śpimy do południa :)

Dziś Nieletnia obudziła nas o 12:30 i przyniosła nam śniadanie i kawę do łóżka...kochane dziecko :)
Może jak mi się uda jutro zwlec przed nią, to się odwdzięczę tym samym ?



Totalne lenistwo trwa nadal...
Zaobrączkowany ma wolne do 3 stycznia... zatem jeszcze kilka dni błogiego nic nie robienia i cieszenia się sobą...
Najlepsze święta ( i ''po świętach'') jakie sobie mogłam wymarzyć.... spokój, nuda, filmy i całkowite nic nie robienie...


Już wkrótce powrót do normalności... ale tymczasem... niech ten cudowny stan trwa...



Mam nadzieję, że Wasze święta minęły równie spokojnie , leniwie i miło, pełne miłości i pogody... bez względu na wiarę czy świąt znaczenie..
bo - wiara tu nie ma nic do rzeczy...
I choć wiem, że dla niektórych takie święta jak nasze byłyby wielkim rozczarowaniem, choćby ze względu na brak oprawy religijnej, czy tradycyjnych potraw na stole, czy może większego rozmachu świątecznego, ale dla mnie były perfekcyjne...









 życze Wam wszystkim

SZCZEŚLIWEGO NOWEGO ROKU !!!!!!!!!




Edzia i spółka :)

23 grudnia 2011

Wesołych świąt!!

Życzę Ci nadziei,
własnego skrawka nieba,
zadumy nad płomieniem świecy,
filiżanki dobrej, pachnącej kawy,
piękna poezji, muzyki,
pogodnych świąt zimowych,
odpoczynku, zwolnienia oddechu,
nabrania dystansu do tego co wokół,
chwil roziskrzonych kolędą,
śmiechem i wspomnieniami.

Miłości rozprzestrzeniającej się
po koniuszki palców
i ciepła w duszy
na każdy dzień roku...


Wesołych Świąt!