11 marca 2017

Przepraszam Panią, to nie jest bałagan

Nieletnia zrobiła niezły bałagan w swoim pokoju i poszła sobie na spotkanko z koleżankami.

Zrobiłam zdjęcie zatem, a kiedy wróciła do domu, pokazałam jej ten cały nieład i mówię, że taki syf to nie jest akceptowalny.




A ona mi na to:

- mamo, przede wszystkim drzwi do mojego pokoju były zamknięte więc nie wiem po co tam zaglądałaś, a po drugie - to nie jest bałagan, to jest sztuka współczesna ...

spojrzałam krytycznie...

- posprzątam - zaśmiała się Nieletnia i oddelegowała swoje cztery litery do pokoju.

Koniec tematu

28 lutego 2017

Przepraszm Panią, rozmowy niekontrolowane

Kolejny wieczór z Ewcią... Kolejne rozmowy zakrapiane..

Ja nawet nie wiem od czego to się zaczęło, ale skończyło się tekstem reklamowym..
Coś było o facetach, coś o życiu, coś nawet o seksie chyba, coś było.. ale o co chodziło nie wiem, nie pamiętam...

Pamiętam tylko chwilę, kiedy natchnięta kolejnym dżinem z tonikiem z żalem w głosie zanuciłam w rytm znanej starej cygańskiej piosenki .... ''dziś prawdziwych penisów już nie ma''

generalnie podsumowując moją myśl doszłam do wniosku, z rozczarowaniem wielkim  że dziś to większość to tylko  pospolite chu** na tym świecie są a nie prawdziwe męskie penisy.

I tak oto myśli upojone powstały i hasło na kubek jest jak znalazł



Przepraszam panią, została pani zatrudniona

Od kilku dni czekałam na telefon...
Taki telefon co może zmienić życie...

Zadzwonili, powiedzieli, że mnie chcą...

No to drodzy pańswto - mam nową pracę :)

Wszak dopiero od 1 maja, ale cóż tam, nic tam.. poleżę sobie i robić będę nic

IM SOOOO HAPPY 


 

27 lutego 2017

Przepraszam panią, ale niech mówi bez stanu skupienia

Ewcia przyjechała..
Przyleciała żeby było dokłądniej, samolotem, nie na miotle. Miotły  mamy zaparkowane na razie, kiedy indziej będziemy na nich latać.

Przyleciała, to siedzimy, to pijemy, to oglądamy..
Taka teraz technologia, że se z telefonu na telewizor i że niby wiem o co biega...
Ona whisky, ja gin z tonikiem, Staś coś tam..
Oglądamy coś, cokolwiek, niech nam w uszach brzęczy.
Telefon mi padł, ale dalej z padniętego telefonu leci, leci pokolei co tam na Youtubie leci.
I pojawia się Michael Jackson..
Tańczy, śpiewa, my debatujemy...
Debata trochę się przesuwa w dziwne strony... na tematy rzekomych upodobań Jacksona do młodocianych. Wypowiadam się w temacie.. nagle Ewcia pyta
- a to że co on był Świętym Mikołajem?
- tak, bo on lubił dzieci - odpowiadam szybko jeszcze nie bardzo wiedząc o czym my już własciwie mówimy.
Po czym zza pleców odzywa się Staś
- a ja jak miałam jakieś 8 lat to Michael Jackon był moim wielkim fanem.
- jak ty , że co, może ty byłeś? - pytamy obie rechocząc już po całości
- tak, on był moi fanem, bo wysłałem mu swoje zdjęcie

Rechot kontynuuje się przez dłuższy czas na przemian z tekstem ''to on był świętym mikołajem, tak bo lubił dzieci''

I niech już tak zostanie..

19 lutego 2017

Przepraszam panią kasjerkę.... a właśnie, że już nie!

Szanowni uprzejmiaści czytelnicy,

Z wielką radością chiałam poinformować, że oddaliłam się z roli ekspedientki/supervisorki w celu podążania za marzeniem, by tam więcej nie pracować.
Spełniłam to marzenie w dniu dzisiejszym gdzie moja natychmiastowa (choć nie tak natychmiastowa, bo od kilku miesięcy zamierzona) rezygnacja została przyjęta i zaakceptowana.
Uprzejmie nie dziękuję za ostatnie 2 lata.

Z poważaniem - była kasjerka oraz supervizor w jednej osobie, ja.

Cieszymy się i klaszczemy w rączki...

Jestem oficjalnie bezrobotna

9 lutego 2017

Przepraszam Panią, a kto obrócił kota futerkiem do wewnątrz?

Dzwoni Ewcia.. opowiada
Takie tam zawiłości biznesowe...
Nagle w opowiadaniu pada hasło... jej drugiej połówki
Płaczę,ze śmiechu

''Jesteś mistrzem obracania kota futerkiem do wewnątrz''

Bezcenne

Powstał od razu baner :)



12 sierpnia 2016

Przepraszam Panią, czy sprzedjecie rumunów

- przepraszam- zagaduje mnie osobnik płci męskiej
- dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- szukam czegoś
- ok, słucham
- macie może Rumunów?

stoję trochę wryta i zastanawiam się czy faktycznie zatrudniamy Rumunów, po czym dochodzę do wniosku, że chyba jednak by się o to nie pytał...

- Rumunów? - pytam lekko nie wiedząc co ma ten pan na myśli
- tak wiesz, taki Rumun - i  mi rękami taki kształt jajowatej piłki jakby robi
- Rumun? - pytam ponownie i w głowie nagle mam wizję Rununów pijących herbatkę w okrągłych kubeczkach (nie wiem czemu, ale tak właśnie mam)
- Tak, taki Rumun... i mi ponownie rękami pokazuje - taki Rumun, nie wiesz?
Stoję dalej z wizją Rumunów i herbatki, i w głębi siebie wiem, że koleś na pewno Rumunów w sklepie nie szuka, ale czego on szukać może to ja też nie wiem...
- A do czego ci ten Rumun? - pytam
- do sałatki
- a jak do sałatki to mamy - dostaję olśnienia-  chcesz sałatę co się nazywa Romaine a nie Romanian
- tak, tak właśnie tego Rumuna chcę
- generalnie Rumunów nie sprzedajemy, ale jak dla pana zrobimy wyjątek...