5 kwietnia 2016

Tak tylko sobie śpię...

W przerażeniu spoglądam na Ruskiego w misce z żarłem.... Pozycja dość dziwna.. już panika, że se bidul skęcił ciało w kilku miejscach i koniec to jego żywota...
a on dzie tam... tak se śpi .... bo mu tak wygodnie...



18 marca 2016

Z cyklu ''rozmowy monologowo retoryczne''

- nastawiłeś może suszarkę?
- nie
- to ja zawsze muszę o wszystkim pamiętać? - stawiam pytanie retoryczne i człapię po pranie do pralki. Przynoszę i wrzucając ciuchy do suszarki prowadzę monolog:
- tak Edziu, wypierz, wysusz, posprzątaj, ugotuj, zrób zakupy, pogłaskaj, przytul misia, zajmij się dzieckiem, rozwiąż wszelakie problemy, wszystko zrób, wszyyyyy-stkoooo, taaaak, oczywiście, a w między czasie jeszcze kurwa zrób karierę...

usłyszałam parsknięcie śmiechowe, odwróciłam głowę, skarciłam spojrzeniem i włączyłam suszarkę, po czym dodałam
- bo to takie trudne wrzucić pranie do szuszenia i pstryknąć pstryczkiem elektryczkiem, prawda? - parsknęłam pogardzającym parsknięciem i wróciłam do swoich ważnych spraw..

ech...

2 lutego 2016

gorączka i zimna rączka

ogrzej mnie, farelko pełna namiętności
rozpal skórę, rozpal kości
trzęsę się

otul mnie- pachnąca świeżością kołdro nowa
nie taka była to umowa
owiń mnie całą, zanim skonam,
zanim rachunek sięgnie do miliona
(za elektryczność mą...)
pomóż mi
paracetamolu wielka siło
chcę byś uczucie to zabiło!
każdą tabletke dumnie połykam
jedną, drugą, czternastą chyba
termometr pod pachą, głośno wzdycham
choć mam gorączkę, mam zimną rączkę
oh, zimno mi
temperaturo w stopniach mierzona
37 ..8 i 9...i konam...

chrapie chrapacz...

czasami chciałabym tak móc zasypiać jak taki ten, co tylko głowę i już chrap, chrap.. a ja sobie tu lezę i się męczę , bo spać za cholerę nie mogę. a o 6 rano do pracy.. i jak? jak ja mam wstać? no niech ktoś mi powie jak ja mam być przytoma o 6 rano?? he??? a obok chrapie chrapacz i mam ochotę go poduszką w łeb walnąć... albo... no nie, dusić nie będę... kopne może lekko i udawać będę, ze nie ja...
nie ma lekko...

29 stycznia 2016

SIĘ odchudzam...

Się odchudzam...
Tak, zaczęłam zdanie od ''się''...
bo przecież nie od ''on'' czy ''ona''bo to ja... ja SIĘ odchudzam.
więc zamiast spać i chudnąć to myślę o ile chudsza będę latem
czy na plażing-smażing letni będę syreną czy wielo - syreną...
hm...
Kto by się tak ze mną poodchudzał razem? tak do towarzystwa..
tak żeby trochę więcej ruszania legami było?
ktoś, coś?
jakto nikt? styczeń mamy? co z waszymi postanowieniami noworocznymi?
już zapomnieliście o diecie i wpierniczacie ciasta i frytki?
och wy...

to nic.. to ja sobie jeszcze poleżę i pomarzę.. że będę znów nosić rozmiar 10...
a czemu nie? ja nie dam rady?  a pewnie że dam!!
będę slim.. a czemu nie?



18 stycznia 2016

takie tam rozważanie po latach o czasie co mija, co się zmienia, co się kończy, co się zaczyna...

minęły lata... wszystko wokół się zmieniło.. moje myśli, moje ciało, moje życie, moje problemy, moja rodzina, mój samochód, mój pokój, mój licznik biologiczny...
tylko jedno się nie zmieniło...
tłuszcz i zasysanie kalorii
to jest stała w moim życiu.. wieczne odchudzanie.. 
a teraz to i jest z czego... skoro licznik w 9 uderza...
na raz, na dwa... na trzy przymykam oczy i zaczynam od nowa..
po latach... małymi krokami... powracam...