nigdy ludzi nie rozumiałam i pewnie nie zrozumiem... czasem nie chcę zrozumiec.
nie jestesm doskonała, mam mnóstwo wad, ale jak patrze czasem na tych co mnie otaczają, bliżej czy dalej.. to mam wrażenie, że są otoczeni jakaś czarną dziurą i nic do nich nie dociera...
to czemu ja mam próbować się przez tą czarną dziurę przebijać?
8 lutego 2013
7 lutego 2013
jak jeansy...
Facet mówi do mnie
"Ty nie jesteś taka jak inni, ty jesteś oryginalna jak jeansy Levis'a"...
no i teraz mam dylemat, bo nie wiem czy miał na myśli, że jestem wyjątkowa czy szyta masowo przez dzieci w Singapurze...
"Ty nie jesteś taka jak inni, ty jesteś oryginalna jak jeansy Levis'a"...
no i teraz mam dylemat, bo nie wiem czy miał na myśli, że jestem wyjątkowa czy szyta masowo przez dzieci w Singapurze...
4 lutego 2013
wiadomość
Przeczytałam maila od ciebie
Pokiwałam głową... coż mam na to powiedzieć... no tak pięknie pierdolisz, że aż uśmiech się na twarz ciśnie... serdecznie mnie rozbawiasz
trzask , prask w mordę dać i tyle
ech, nie podoba mi się taki świat gdzie każdy każdego w bambuko robi, nie nadaję się na coś takiego.
Pokiwałam głową... coż mam na to powiedzieć... no tak pięknie pierdolisz, że aż uśmiech się na twarz ciśnie... serdecznie mnie rozbawiasz
trzask , prask w mordę dać i tyle
ech, nie podoba mi się taki świat gdzie każdy każdego w bambuko robi, nie nadaję się na coś takiego.
23 stycznia 2013
przed snem
tak się wygodnie ułożyłam, muzyka w uszach... chyba będę spać, niesamowite że o 2 w nocy mnie zaczyna sen dopadać, zazwyczaj taki stan miałam około 4 rano. Chyba się starzeję.
To ja powoli oczy zamykam, jeszcze kliknę tu i tam, ale jakby co to ciepło mówię dobranoc
To ja powoli oczy zamykam, jeszcze kliknę tu i tam, ale jakby co to ciepło mówię dobranoc
22 stycznia 2013
Trzeci tydzień
ale nie o smutach...
A co ciekawego?
A byłam na ziemi ojczystej. Odwiedziłam Ewcię i Wojtka, poznałam w końcu Człowieka z Internetu i Człowieka z Majestatem...
Zmarzłam okrutnie chwilami, ale z rozkoszą wdychałam to czyste, zimne powietrze; podziwiałam widoki i nacieszyłam się śniegiem, który przyczłapał za mną potem do Londynu :)
Najbardziej nacieszyłam się ciszą i spokojem, który otacza dom Ewy
Mój umysł uspokoił się, ale jednocześnie tak wiele w mojej głowie się poukładało, poprzestwiało i zmieniło oświetlenie myśli , że do dnia dzisiejszego próbuję wyrównać poziom normalności... wątpię by mi się udało
Tak naprawdę stwierdzam, że nienormalność, że chwilowe lub permanentne szaleństwo może być całkiem ciekawe i mieć bardzo pozytywny wpływ na tą codzienną rzeczywistość.
Kilka pikczerów z miejsca okrytego spokojem i ciszą :)
Kilka dni poza domem szybciutko minęło..
A teraz powrót do tego, co znajome i moje. Zgiełk i szum miasta, nieustające dźwięki silników, wycie syren karetki albo policyjnej, autobus zatrzymujący się tuż pod moim oknem co kilka minut, ludzie zapominjący, że o 4 rano niektórzy śpią i pod oknem przeprowadzają długie, krzykliwe rozmowy...
tak... Uroki zycia w mieście...
Londyn obecnie okryty jest białą pościelą. Dziecko się cieszy... trochę się w śniegu wytarzała ... a dorośli się nudzą..To wymyślają durne zabawy jak naparzanie się poduszkami albo zapasy...
albo leżą i robią głupie miny i się fotografują ...
hahaha....
a żeby nie było że leniwa jestem- nowe mydła :)
12 grudnia 2012
Zapach świąt...
I znowu....
Kolejny rok zbliża się ku końcowi... Rozglądam się i widzę, że przedświąteczne szaleństwo już się rozpoczęło. Ludzie biegają jak szaleni, czasem wyglądają na zagubionych, czasem na zmęczonych poszukiwaniem idealnych prezentów dla swoich bliskich ...
Siedzę i patrzę..
i staram sie przypomnieć sobie zapach świąteczny..
Myślę, że zacznę przygotowania do tegorocznych świąt od przypomnienia sobie moich ulubionych zapachów.
Myślę, że zacznę przygotowania do tegorocznych świąt od przypomnienia sobie moich ulubionych zapachów.
1. Sosna. Naturalny, świeży
zapach z najpopularniejszego (szczególnie w grudniu) drzewa na świecie. Pobudza i orzeźwia ... Nic nie pachnie piękniej niż
prawdziwa choinka :)
a taką choinkę miałam ... myślę, że 2 lata temu ... mam nadzieję w tym roku mieć podobne cudo
2. Olibanum zwany też kadzidłem. Odświeżający, z lekką bazą cytrusowego aromatu, jednocześnie pikantny, drzewny i całkowicie oczarowujący zapach, nieco kamforowy ... działa cudownie uspokajająco na umysł. Jeden z moich ulubionych olejków eterycznych z ogromnej kolekcji, którą posiadam. Będzie on używany w tym roku podczas świąt - kilka kropel do kominka aromatoterapii... i zapach rozniesie się po domu.
3. Cynamon. Niewiele rzeczy wydobywa ciepło i komfort w tym
szczególnym czasie jak cynamon. Ciepły, korzenny zapach, który przypomina
Boże Narodzenie jak nic innego. Laska cynamonu w grzanym winie lub szczypta cynamonu
do gorącej czekolady ... Ten zapach będzie mi towarzyszyć w tym roku
...
4. Peppermint... zapach herbaty miętowej ... W czasie świąt Bożego Narodzenia dość często muszę zwalniać tempo.. jedzenia :) Z kubkiem herbaty miętowej w ręku łagodzę nudności po świątecznym obżarstwie oraz poprawiam trawienie. Muszę się upewnić, że mam zapas herbaty w szafce...
5. Imbir... Pikantny i ostry, ale ciepły
zapach ... i
nie ma Bożego Narodzenia, jeśli nie ma piernika. Może w tym roku dietetyczna wersja?? (przepis: http://www.dietadukanapl.com/2011/09/piernik.html )
6 . Wypieki. Ciasteczka, ciasta, babeczki - proszę o litość! Niebiański zapach wypieków - to oznaka bardzo wesołych świąt dla mnie i mojego brzucha-łasucha :)
7. Pomarańcze i goździki . Pomarańcze nabite goździkami to jedne z najprostszych i najsłodszych
rzeczy, które pachną świętami i pasują idealnie do nastroju.. Jeden z moich ukochanych zapachów, a dzieku sposobie w jaki jest pozyskiwany jest jest również dekoracją!
Pomarańcze nabite goździkami można powiesić na choince lub umieścić w stroiku świątecznym. Wyglądają cudownie i pachną równie cudnie! Polecam.
Pomarańcze nabite goździkami można powiesić na choince lub umieścić w stroiku świątecznym. Wyglądają cudownie i pachną równie cudnie! Polecam.
8. Śnieg. Tak, wiem, śnieg nie ma zapachu. Ale ja jeszcze pamiętam z dzieciństwa zapach powietrza w tych zimnych, pokrytych białym puchem dniach. Wyrazisty i ostry napełniał płuca i umysł świeżością. Zima z pewnością pachnie inaczej w jasny, biały, słoneczny i bardzo zimny dzień. Marzę o białych świętach... ale tylko wtedy żeby zaśnieżyło! Poza tym.. jakoś mi nie tęskno do mrozów i śniegu...
A jaki jest zapach Bożego Narodzenia u Was?
Zanim zapomnę.
Dziś mały prezent dla Was. Przepis na krem do stóp. Żeby po tym bieganiu po sklepach, sprzątaniu, przygotowywaniu świątercznym nasz stopy miały chwilę masażu i odpoczynku...
Dziś mały prezent dla Was. Przepis na krem do stóp. Żeby po tym bieganiu po sklepach, sprzątaniu, przygotowywaniu świątercznym nasz stopy miały chwilę masażu i odpoczynku...
FAB FOOT COOLER
Na krem:
10g masła
kakaowego
5g masła
shea
5g masła mango
5g oleju bazowego z dzikiej
róży (rosehip oil)
5g oleju
bazowego z ziaren winogron (grapeseed oil)
50g wody (lub np.
połączenie hydrolatów: pomarańczowy i miodu manuka)
12g emulgującego wosku
NF
Dodać później:
1ml olejeku eterycznego miętowego
0.5ml olejku eterycznego pomarańczowego
0.5ml Microkill
(środek konserwujący) COS
Jak to zrobić?
Umieść wszystkie składniki
"na krem"
w żaroodpornym naczyniu. Podgrzewać ciągle mieszając, aż masła i wosk się
roztopią (ostrożnie - nie zagotować!)
Zdjąć z ognia i wymieszać
za pomocą trzepaczki (używam ręcznego miksera co skraca czas chłodzenia a krem osiąga lekką,
puszystą konsystencję). Zajmie kilka minut zanim krem się ochłodzi i zacznie gęstnieć.
Kiedy krem ostygnie dodać
olejki eteryczne i środek konserwujący. Wymieszać ponownie.
Umieścić w słoiczku i i przykleić etykietę.
Okres ważności : 3 miesiące
Jeśli nie masz środka konserwującego umieść gotowy krem w słoiczku i przechowywuj na drzwiach lodówki. Zużyj w ciągu 3-4 tygodni. Powinien być całkowicie w porządku w tym okresie czasu, bez środków konserwujących.
Absolutnie fantastyczny
zabieg dla stóp ...
Jeśli masz suchą skórę, użyj kremu na całe ciało a uzyskasz efekt głębokiego nawilżenia..
Zaserwowałam sobie dziś masaż stóp z użyciem tego kremu... potem był masaż łydek, ud, posladków, brzucha, ramion, dłoni.... cała jestem miętowo -pomarańczowa. twarzy tylko nie smarowałam, bo krem zdecydowanie za ciężki na twarz.
A zapach w pokoju od kremu unosi się dookoła. Zaobrączkowany orzekł, że świetny i nadaje się nawet dla faceta... :)
11 grudnia 2012
Późno
Późną nocą przyczłapałam...
Skończyłam zaległe prace biznesowe i zasiadłam na chwilę z własnymi myślami.
Dawno mnie tu nie było. Ciągły brak czasu albo i chęci by wystukać kilka komputerowych literek.
Mogłabym zbyć wszytko pisząc - nic się nie dzieje... albo nie mam czasu..
Chyba raczej prawda jest taka, że mam i czas i o czym pisać, tylko mi się nie chce.
Ostatnie miesiące mojego życia były dość intensywne. Szczególnie ostatnie 2...
Fizycznie i psychicznie wyczerpujące. Ale przetrwałam jakoś. Czasem sama nie wiem jak.
Czasem po prostu idę do przodu i nie rozglądam się na boki. Czasem muszę się wyłączyć z całości istnienia, żeby się nie zgubić.
Codzienność potrafi być dołująca, przygnębiająca... a otaczający nas ludzie nie zawsze są w stanie zauważyć, że jesteśmy w tym trudnym miejscu i że trzeba na chwilę ucichnąć i pozwolić sobie postać bez słowa.
Każdego dnia wstaję i zaczynam od wyliczania dlaczego wstałam. Zbieram siły by zrobić pierwszy krok... potem już leci... krok za krokiem.. punkt po punkcie wykonuję plan. Czasem zupełnie automatycznie, czasem poświęcę danej myśli odrobinę uwagi.
Robię, bo wiem że muszę, że trzeba, że tak być powinno. Robię bo mam nadzieję, że cos się zmieni. Robię, bo bezczynność gorsza od zabiegania, robienia czegoś nawet jak się nie do końca ma nadzieję, że nasze kroki prowadzą do celu.
Ale nie zawsze jest ciężko, szaro i buro. Czasem zaświeci słońce w tym zaścianku bezsensu i uśmiecham się promieniście. A co? Przecież nie może być wiecznie szaro i buro.
Kiedyś w końcu trzeba wziąć łopatę i zakopać te doły przeklęte. Bo ile mozna siedzieć w czarnej dziurze?
Ale o czym to ja chciałam...
No tak...
Drodzy Państwo.. Moje urodziny... Były. Kolejny roczek zleciał a ja utknęłam w czasie...
Całkowicie przypadkiem, bo wcale się o to nie prosiłam, ale Zaobrączkowany słuchał...
Bo niedawno tak sobie marzyłam, że chciałabym się cofnąć o kilka lat i miec znowu 27...
No to w ten jeden dzień w roku spełniło się moje marzenie :)
Skończyłam zaległe prace biznesowe i zasiadłam na chwilę z własnymi myślami.
Dawno mnie tu nie było. Ciągły brak czasu albo i chęci by wystukać kilka komputerowych literek.
Mogłabym zbyć wszytko pisząc - nic się nie dzieje... albo nie mam czasu..
Chyba raczej prawda jest taka, że mam i czas i o czym pisać, tylko mi się nie chce.
Ostatnie miesiące mojego życia były dość intensywne. Szczególnie ostatnie 2...
Fizycznie i psychicznie wyczerpujące. Ale przetrwałam jakoś. Czasem sama nie wiem jak.
Czasem po prostu idę do przodu i nie rozglądam się na boki. Czasem muszę się wyłączyć z całości istnienia, żeby się nie zgubić.
Codzienność potrafi być dołująca, przygnębiająca... a otaczający nas ludzie nie zawsze są w stanie zauważyć, że jesteśmy w tym trudnym miejscu i że trzeba na chwilę ucichnąć i pozwolić sobie postać bez słowa.
Każdego dnia wstaję i zaczynam od wyliczania dlaczego wstałam. Zbieram siły by zrobić pierwszy krok... potem już leci... krok za krokiem.. punkt po punkcie wykonuję plan. Czasem zupełnie automatycznie, czasem poświęcę danej myśli odrobinę uwagi.
Robię, bo wiem że muszę, że trzeba, że tak być powinno. Robię bo mam nadzieję, że cos się zmieni. Robię, bo bezczynność gorsza od zabiegania, robienia czegoś nawet jak się nie do końca ma nadzieję, że nasze kroki prowadzą do celu.
Ale nie zawsze jest ciężko, szaro i buro. Czasem zaświeci słońce w tym zaścianku bezsensu i uśmiecham się promieniście. A co? Przecież nie może być wiecznie szaro i buro.
Kiedyś w końcu trzeba wziąć łopatę i zakopać te doły przeklęte. Bo ile mozna siedzieć w czarnej dziurze?
Ale o czym to ja chciałam...
No tak...
Drodzy Państwo.. Moje urodziny... Były. Kolejny roczek zleciał a ja utknęłam w czasie...
Całkowicie przypadkiem, bo wcale się o to nie prosiłam, ale Zaobrączkowany słuchał...
Bo niedawno tak sobie marzyłam, że chciałabym się cofnąć o kilka lat i miec znowu 27...
No to w ten jeden dzień w roku spełniło się moje marzenie :)
Ot i taki torcik urodzinowy miałam :) Przepychota było i odmłodzona zostałam :)
Dostałam też śliczną ręcznie malowaną kartkę- książeczkę od mojej córci i czekoladę.
Ale mój ''duży'' prezent (urodzinowo - świąteczny) jeszcze nie dotarł. Mam nadzieję, że niedługo będzie. Coś dla ''bizneswomen'' która wiecznie walczy o dostęp do komputera i się wścieka jak przypadkowo ''giną'' dokumenty na komputerze. No to mam netbook.. Za połowę ceny bo produkt został zwrócony do sklepu, ale mi to nei przeszkadza. Ciagle z roczną gwarancją i nie zniszczony więc - OK.
Do tego sama sobie zrobiłam prezent i w nareszcie zapisałam się na kurs o legalizacji kosmetyków. W końcu trzeba by te moje mydła zacząć legalnie sprzedawać :)
Hmmm.. Mydła, kosmetyki... dawno czegoś nie tworzyłam. Chyba czas coś w końcu nowego zrobić.
W dniu urodzin nie mogło zabraknąć szampana i dobrego towarzystwa.
Moc życzeń nadesłana z wielu stron... smsy, maile, Facebookowe posty, czy wiadomości prywatne, telefony... Było mi niezmiernie miło, że pamiętaliście o mnie w ten mój urodzinowy dzień.
A na koniec chciałam zareklamować linie - Ryanair. Można pewnie im wile zarzucić ale zostałam zaskoczona przemile cenami na trasie London Stansted - Gdańsk..
Uwaga drodzy Państwo- cena biletu 18 funtów w obie strony ze wszelkimi opłatami (tylko bez bagażu, jedynie podręczny). Zatem 10 stycznia lecę do Polski!
Cieszę się bardzo, bo odwiedzę ''Ludziki Moje Kochane'' i w końcu poznam niektórych Colway'owców, z którymi jedynie ''na odległość'' rozmowy przeprowadzam i czas najwyższy uścisnąć dłonie i w końcu ''na żywca'' się do siebie uśmiechnąć.
Mam nadzieję, że wrócę bardziej zrelaksowana i że nie będzie -20 stopni.. bo cholerka... ciuchów na takie zimno nie posiadam. Nie planuje wycieczek plenerowych a wszędzie raczej autem, ale mimo wszystko - nie wiem jak ja to zdzierżę.
Brrrrrr....
No nic.. wódki mi trzeba będzie żeby od środka grzało i miejsca do spania. Bo jak się wódki napiję, to pewnie szybko padnę, wprawy nie mam.. ale może jakiegoś grzańca zamiast.. ot i to jest myśl...
A teraz uciekam spać, bo jutro kolejny dzień, gdzie wiele kroków i punktów do zrobienia
Dobranoc.
A gdybyście myśleli, ze nikt się do Was nie uśmiecha- oto ja uśmiecham się do Was swoim pulpetowatym uśmiechem :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








